24 lutego 2015

yo!


yo, yo! żyję tylko ostatnimi czasy jestem kontuzjowana i moje hafciarskie życie ogranicza się do... w zasadzie jest martwe xD

Paluszek ma się dobrze. Nie jest złamany. Mocno potłuczony i obdarty. Szynę już zdjęłam, teraz tylko muszę go ćwiczyć, żeby wróciło w nim czucie. Także istnieje realna nadzieja, że wrócę do haftowania jeszcze w tym kwartale ;-)

Trzymajcie się cieplutko i do zobaczenia za jakiś czas ;)

6 komentarzy:

  1. O, matko i córko! A coś ty sobie zrobiła? Szybkiego wyzdrowienia ci życzę.:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawe gdzie te paluszki wpychała :), zdrowiej szybko :) pozdrowionka

    OdpowiedzUsuń
  3. Bidulka :) szybkiego powrotu do pełnej sprawności!

    OdpowiedzUsuń
  4. No pięknie!
    Szybkiej rekonwalescencji :)

    OdpowiedzUsuń
  5. O rany, kobieto co Ci się stało? o.O
    Wiesz co, kiedyś też miałam usztywniony palec tylko u lewej ręki i nie wspominam tego najlepiej. Ale za to pięknie się odchudził, stał się płaski jak decha :D
    Zdrówka życzę ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. No to witam okularnika! :D
    Moje są fioletowe od środka, szał ciał, nie? :D I jak tu nie być wdzięcznym za ten jakże przydatny wynalazek? Nie dość, że zapewniają jakość HD to jeszcze przed zszywkami chronią ^^ O! I przed owadami, które lecą wprost na ciebie gdy jedziesz rowerem (zdarzyło mi się tak!) xD

    OdpowiedzUsuń